Historia o spotkaniu angielskiego muzyka z włoską właścicielką lodziarni, w której rockowy rytm łączy się z komediową lekkością, a lodowe smaki lata z melancholijną refleksją nad czasem, który sprawia, że wszystko się zmienia.
W Prowansji, na początku jesieni, mieszkańcy i turyści z wolna opuszczają urocze miasteczka. W jednym z nich szykuje się ostatnie wielkie wydarzenie, koncert słynnego angielskiego zespołu z okazji trzeciego małżeństwa jego frontmana, Nicka Cruickshanka.
W miasteczku jest lodziarnia prowadzona przez Milenę Migliari, młodą Włoszkę, która tworzy w niej autorskie lody, eksperymentując niczym artystka. Jej praca związana jest z ciągłą niepewnością związaną z naturą lodów, bo przecież stanowią one niedoskonały cud – prędzej czy później zostają zjedzone lub się rozpuszczają. Milena zrezygnowała ze związków z mężczyznami i od kilu lat dzieli życie z Viviane. Ich relacja jest solidna, ale czy nie za bardzo? A i Nick zastanawia się, jak szybko jego związek z Aileen utracił początkowy urok.
W pewnym momencie ich drogi się przecinają i w ciągu trzech dni rozwój wypadków przyspiesza, zamieniając się w wir ekscytujących zdarzeń, które odmienią los. *
Przyznam się, że powieść mnie nie porwała. Miałam nadzieję, że lektura mnie zaciekawi, lecz tak nie było. Powieść jest lakoniczna, nużąca oraz przede wszystkim posiada w sobie mało barwną akcję. Przeczytałam lekturę do końca, ale nie potrafię dokładnie wymienić wszystkich wydarzeń rozgrywających się w powieści. Jak dla mnie, akcja była powolna oraz nostalgiczna...