Maja to dojrzała kobieta, która staje na trudnej drodze życiowej. Z jednej strony czyha nad nią wizja zepsutego życia u boku nic niewartego męża, zaś następnym ogniwem jest nic nie wnosząca w życie praca. Pomimo wszystko, dylematów wciąż przybywa. Niespodziewanie jednak zdarza się okazja by o wszystkim zapomnieć i choć przez krótką chwilę ponownie dać się porwać młodości. Wraz ze swoją przyjaciółką, Moniką, kobieta wyjeżdża na Mazury gdzie spotyka nowe znajomości. Jak zakończy się uroczy wypoczynek? Czy kobiety poznają na nowo co to znaczy kochać? Co wniesie do ich życia niespodziewana znajomość?
Jedno jest pewne, niekiedy miłość nie czeka, ona po prostu przychodzi...
Najnowsza powieść Magdaleny Kołasowskiej jest pozycją, która wprowadza mnie w twórczość autorki. Patrząc na recenzje wcześniejszych pozycji tej pisarki, nie mogłam przejść obojętnie obok tej lektury. Poznanie losów Maji i jej przyjaciółki, było dla mnie miłą odmianą dnia codziennego.
Już na wstępie zaznaczę, że autorka ma bardzo lekki, przejrzysty i dobrze przystosowany do odbierania styl oraz język, który nadaje książce pozytywnego brzmienia. Do tego dochodzą dobrze wykreowane postacie oraz ciekawie okrojona fabuła, a to wszystko połączone w jedno nadaje tej książce niewyobrażalnego kopa! Przy tej powieści nie w sposób jest się nudzić. Szybkość czytania z jaką miałam sposobność obcować przy tej książce, jest zawrotna! Jak dla mnie Trawa bardziej zielona jest wspaniałą obyczajówką, którą warto polecać i często do niej wracać.
"No właśnie! Moja Monika nie miała szczęścia do facetów. Pojawiali się i znikali, zabierając ze sobą kawałek Monikowego serca. Nie wiem, czy w ogóle coś jej jeszcze zostało. I jak układało jej się życie zawodowe, tak nie miała szczęścia w prywatnym i częściej była singielką niż w związku."