wtorek, 24 maja 2016

"Moje serce należy do ciebie" Allesio Puleo

Giorgio Luciani za wszelką cenę chce uratować córkę. Jego jedynaczka cierpi. Nieuleczalna choroba serca nie daje jej szans życia dłużej, niż pół roku. Giorgio wie, że musi ją ocalić. W tym celu wraz z rodziną sprowadza się do Włoch. Ylenię może uratować tylko przeszczep serca. 18 – latka nie wie, że choroba postępuję. Coś, co miało być dla niej zwykłym napadem lęków, przeraża się w poważniejszy problem. Dziewczyna poznaje nowe koleżanki oraz chłopaka, ale wie, że musi z nich zrezygnować. Nie chcąc nikogo skrzywdzić, dziewczyna woli usunąć się na bok.
Jest jednak pewien chłopak, który nie potrafi zapomnieć o Ylenie. Dziewczyna skradła jego serce i dusze. Niespodziewane przypadki sprawiają, że wkrótce Ylenię czeka próba, jaką nie każdy może doznać. Czy Ylenia przeżyje? Co stanie się z miłością Alexa do niej? Czy pogodzą się z przeznaczeniem?

"Jego życie, krótko mówiąc, aż do dziś było spełnione. Nagle rozżalił się nad chwilami, które teraz zdawały się odległe i utracone na zawsze. Dobrze wiedział, że owa radość, o którą on i jego rodzina tak długo zabiegali, nigdy już nie wróci."

Na początku byłam sceptycznie nastawiona do książki, ponieważ nie każdy styl i język autorów pokroju Mocci potrafi mnie oczarować. Postanowiłam jednak, że dam jej szansę i przekonam się, co pragnie przekazać nam autor. Czytanie pozycji szło mi bardzo szybko i płynnie. Tekst jaki oferuje nam Puleo jest bardzo czytelny i poruszający. Niestety jednak jak dla mnie – nieco naiwny. Znalazłam w tej lekturze nieco negatywów, o których chcę wypomnieć już na wstępie.

Przede wszystkim książka jest obrazowana na telenowelę, w której wszystko dzieje się naraz. Mamy kataklizmy, kartka za kartką. Kompletnie nie rozumiem abstrakcji i zachowania Yleni. Może się mylę, ale dziewczyna jest bardzo rozpieszczona (w sumie jedynaczka) i bardzo ograniczona psychicznie. Nawet o własnej – śmiertelnej chorobie – nie wiedziała nic, a nic. Absurdem jest, że jej ojciec Giorgio, trzymał tę tajemnicę do samego końca nie mówiąc nic ani żonie, ani tym bardziej córce. Wyobrażacie sobie sytuację, w której pełnoletnia i zdrowa na umyśle dziewczyna, nic nie wie na temat swojego zdrowia? Nie obchodzi ją i nie docieka, co dzieje się z jej organizmem, dlaczego ma duszności, napady i inne sygnały? Nie zauważa, że dzieje się z jej życiem coś niedobrego? Rozumiecie, co chcę przekazać, prawda? Autor pomyślał, że tak właśnie wyobraża sobie akcję, ale przez to fabuła stała się to mało realna i przekonująca.


Bardzo negatywnie przekonała mnie do siebie narracja. Nie wiemy kto jest narratorem w tej powieści, aczkolwiek nie podoba mi się jego rozproszenie. Narracja skupia się na wszystkich bohaterach – dosłownie i w przenośni. Krótkim przykładem jest to, kiedy mamy w jednym rozdziale pomieszanie życia i uczucia zarówno Yleni, jej ojca i jeszcze chłopaka w niej zakochanego. Przeskoczenie narratora jest niemal tak widoczne, jak każdy akapit w książce. Nie jest to aż tak bardzo złe aczkolwiek bardzo rozprasza.Nie wiem do końca, co konkretnie chciał przekazać nam autor. Mamy tu ukazanie wszystkiego. Poza tym Alex, miłość Yleni, jest kompletnie z innej bajki. Jego postać jest bardzo wylewnie przedstawiona. Przez pół książki widzimy tylko jego oraz głupstwa jakie robi. Zawiodłam się na tej pozycji pod względem tego, że oczekiwałam książki składającej się z narracji zwróconej na wyłącznie chorą Ylenię i ewentualnie Alexa. Chciałam więcej wątków rozwijającej się pomiędzy młodymi ludźmi miłości. Rozproszenie jakie autor dał czytelnikowi jest niepotrzebne.




"Tymczasem Ylenia skończyła rozmowę. Była mocno wzburzona z powodu tej przeklętej halówki, zbyt czasochłonnej, zdecydowanie. Halówka tak naprawdę nazywała się inaczej i miała dwie nogi, dwie ręce, długie, proste blond włosy oraz serce, które szalało za każdym razem, gdy strzelał dla niej gola. Ale tego Ylenia z całą pewnością nie wiedziała."

Skupiwszy się na negatywach, nie mogę nie opisać pozytywów. Oczywiście jest ich dużo w przeciwnym razie nie dokończyłabym tej pozycji. Specjalnie zwróciłam uwagę najpierw na złe strony książki, ponieważ chce je zakryć tymi dobrymi.
Realność uczuć – jest to coś, czego autorowi powinni zazdrościć inni pisarze. Puleo stworzył obraz bardzo realnego życia i uczuć bohaterów, których los postawił w bardzo niekorzystnej sytuacji. Bardzo przejęłam się życiem Yleny, ponieważ dziewczynę da się lubić już od pierwszych stron (pomijając jej ignorancje i dziecinność w stosunku do wieku i choroby). 


 Rozumiem pobudki jakimi kierował się ojciec Yleni, nie mówiąc nic o chorobie. Autor tak opisał jego wewnętrzne wahania, cierpienie i niemoc, że niemal czułam, jakbym widziała własnego tatę. Każdy ojciec pragnie bronić swoich dzieci zapewniając im bezpieczeństwo, miłość i dobytek. Taka jest już natura mężczyzn. W tej historii Giorgio dawał córce wszystko. Spełniał jej każde zachcianki. Zabezpieczył rodzinę finansowo ale nie potrafił ścierpieć tego, że pieniądze, nawet największe, nie mogą uratować jego córeczki. Jego prawdziwa miłość powoduje ścisk serca czytelnika oraz łzy wzruszenia. Giorgio jest bardzo oddany rodzinie. Mając przed sobą zapewnienie, że za kilka miesięcy umrę myślę, że zachowywałabym się podobnie jak Yleni. Odtrąciłabym bliskich pozwalając sobie na własny ból. Autor wiedział jak to pokazać i jak zgrać akcję, aby rozwinęła się prawidłowo. Jest to dużym pozytywem. Dla mnie istotną rolą w książce jest język i styl autora. Jeśli te dwa aspekty nie zgrają się ze sobą już na początku powieści, wtedy ją sobie odpuszczam. Nie lubię ciężkiego stylu i braku składni. Na korzyść dla tej lektury, autor ma doskonałe pióro. Czytanie książki upłynęło mi naprawdę szybko i przejrzyście. Nie miałam problemów z rozczytaniem jej ani z zawieszeniem i pozostawieniem jej na później. Ta książka pod względem gramatyki i płynności w czytaniu, jest postawiona na bardzo wysokim szczeblu.

Podsumowując powiem szczerze, że książkę oceniam neutralnie. Doszukałam się w niej wad, które opisałam najlepiej jak tylko umiem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to, co dla mnie jest minusem, niektórzy odbiorą jako wielki pozytyw. Cieszę się z tego! Każdy czytelnik jest inny. Jeśli miałabym raz jeszcze zdecydować, czy sięgnąć po tę pozycję czy też nie, wybrałabym opcję : jak najbardziej! Polecam ją  ale i zarazem ostrzegam, że pozycja porywa ale i niekiedy irytuje tą nieszczęsną narracją. Mam jednak nadzieje, a nawet wiem i dostrzegam to w licznych recenzjach innych blogerów, że pozycja ta będzie miała wielu fanów. Wiem, że jeśli się na nią zdecydujecie, to sami wyrobicie sobie o niej zdanie. Jeśli Was interesuje, to do dzieła!

Moja ocena:
6/10

Wytyczne książki:
Wydawca: Muza
Autor: Allesio Puleo
Tytuł oryginalny: Il mio cuore ti appartiene
Seria/tom: -
Data premiery: 11 maja 2016 r.
Ilość stron: 384
Kategoria: literatura młodzieżowa, dramat, 
Cena detaliczna: 34,90 zł


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza.

25 komentarzy:

  1. Ze względu na postać ojca chciałabym przeczytać mimo wad, o których wspominałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dałaś inny opis książki? Muszę przyznać, że czytając go na LC, łapałam się za głowę i zastanawiałam, jak można tyle zdradzić. Przez to zniechęciłam się do tej powieści i chyba jej nie przeczytam :/
    Pozdrawiam serdecznie :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się... Nie widzę sensu czytania książki, której fabułę już przed przeczytaniem jestem w stanie opowiedzieć. Opis ma zachęcać i lekko nakreślać, o czym jest dana książka, a nie ją streszczać. A szkoda, bo zapowiadała się nie najgorzej. ;)

      Usuń
    2. Macie dziewczyny rację. Jak dla mnie opis był bardzo rozczarowujący zwłaszcza, że pokazywała tylko i wyłącznie uczucie Alexa i Yleni. Niestety ale opis i zdradził za dużo i nie oddał tego o czym faktycznie jest fabuła :/

      Usuń
  3. Mimo wad, jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka zbiera różne recenzje na blogach. Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  5. Muszę przyznać, że teraz jestem nieco mniej ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisałam wszystko to, co czułam podczas czytania oraz to, co mnie do siebie nie przekonywało ;/

      Usuń
  6. Doskonała recenzja :D
    Dobrze że wyraziłaś swoje zdanie i zachęciłaś do wyrażenia swojego :)

    Susette
    0zuzol0.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podoba mi się okładka tej pozycji, przykuwa wzrok. Fabuła zresztą też wydaję się być dosyć fajna więc jak tylko będę miała możliwość to chętnie po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam CI ją. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  8. Bardzo często mam tak, że jeśli książka zbiera sprzeczne ze sobą opinie, to chętniej po nią sięgnam, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Tak było chociażby z Greyem, czy książką :Od urodzenia".
    Jeszcze nie jestem pewna, czy chcę poznać tę (a przynajmniej teraz), ale z każdą kolejną recenzją moje zainteresowanie tą pozycją narasta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z czasem się do niej przekonasz ;)

      Usuń
  9. Moje zdanie być może już znasz. Mnie się książka podobała, ponieważ zawiera mądre przesłanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam czytałam recenzję :) Cieszę się, że Tobie się spodobała. DLa mnie jest nieco mało realna :/

      Usuń
  10. Różne recenzje czytam o tej powieści, więc dam jej szansę i sama sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh, a spodziewałam się czegoś lepszego... No cóż, jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to przeciętna lektura ;/

      Usuń
  12. Nie lubię takich książek z małą realną fabułą, więc to chyba zniechęciło mnie do tej powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic specjalnego ta pozycja w sobie nie ma. Lekka jest i przyjemna ale oklepana...

      Usuń

Witaj wędrowcze!
Jeżeli dotarłeś aż tutaj, to nie pozostaje Ci nic innego jak umieścić komentarz, że tu byłeś.
Posiadasz bloga,stronę etc.? Nie musisz spamować! Odwiedzam każdego, więc nie przegapię i Ciebie! Zawsze się odwdzięczam!
Pozdrawiam serdecznie! :)