piątek, 23 maja 2014

"Na głębinach" Dan Walsh

 
Prawdziwa miłość potrafi zrodzić wielką chęć przetrwania. Dzięki niej człowiek, zdolny jest do wszystkiego, byleby tylko ujrzeć tę jedną, jedyną twarz raz jeszcze. To ona działa jak motorek napędowy, gdy wszystko inne jest nieudane. Człowiek przepłynie tysiące mil, pokona każde morze i nawet ucieknie spod łap śmierci, byle by tylko żyć dla swojej miłości. Czy miłość potrafi uratować rozbitków na środku oceanu?


 Laura i John to dwie bratnie dusze, które poznają się w San Francisco, gdzie również w niedługim czasie się pobierają. Romantyczną podróżą którą młodzi małżonkowie zaplanowali, jest rejs „SS Vandervere”, wielkim i ekskluzywnym statkiem, aż do Nowego Jorku. Tam, John chcę by jego rodzina poznała jego najdroższą Laurę. John jednak nie wszystko mówi Laurze, a Atlantyk również mu to uniemożliwia.
 Po niespodziewanym huraganie statek, którym płyną zakochani zostaje poważnie uszkodzony. Z odsieczą dla poszkodowanych, przychodzi statek, który mija się z „SS Vandervere”, lecz ratuje jedynie dzieci i kobiety. Dla mężczyzn nie ma już miejsc. Wydaje, się że wszystko jest już stracone. Laura, z dala od ukochanego przeżywa prawdziwe chwile niepewności.
 Mężczyźni, którzy nie chcą pogodzić się ze śmiercią planują się za wszelką cenę uchronić. W ten też sposób, ci, którzy przetrwali i mają wolę walki wyruszą w samotną podróż na różnego rodzaju narzędziach pochodzących ze statku. Nie mają oni jednak nadziei, że przetrwają.
 Jak zakończy się podróż która miała być piękną chwilą dla zakochanych? Czy Laura i John przetrwają? Czy dane jest im raz jeszcze się spotkać? Jaką tajemnicę skrywał przed Laurą, John?


 Gdy zaczęłam czytać książkę, miałam wrażenie że wtapiam się w niesamowitą przygodę, która nie jest tylko tanim romansem. Miałam rację. Powieść ta jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, co tylko bardziej działa na uczucia czytelnika. Czytając ma się wrażenie, że książka jest krucha, zaś opisane w niej wydarzenia czymś tak twardym, że aż nierealnym. Wraz z bohaterami unosimy się bardzo wysoko tam, gdzie spotyka się, sprzeczne uczucia. 

"Jedyny ból, jaki odczuwał, ciążący mu nie do zniesienia, to myśl, że już nigdy więcej nie ujrzy Laury. I dodatkowy smutek z powodu świadomości, jak bardzo musiała być teraz przerażona, samotnie mierząc się z przyszłością."

 Książka ta  skrywa w sobie tajemnicę, która jest odkrywana wraz jak akcja posuwa się naprzód. To, w jaki sposób autor umieścił wątek miłosny w chwili wielkiej tragedii, jest bardzo ekscytujące. Pisarz bowiem porusza serca swoją pozycją i nadaje jej bardzo tajemniczy lecz niekiedy podniosły charakter. To, co najbardziej podoba mnie się w tej książce, to silna wiara w Boga, która w niej emanuje. Bohaterowie w chwili największego cierpienia, ukojenia szukają u Najwyższego, co powoduję, że łzy kręcą się w oczach czytającego. 

 Odrębną historią jest też opowieść o niewolniku, którego Laura poznaje na statku. To właśnie od niego kobieta czerpie siłę, by żyć z dala od swego męża. On opowiada jej swoje historie, które nie były dla niego czymś przyjemnym, a jednak się raduje. Laura to dostrzega i można rzec, że tym też się inspiruje.

"Laura zastanawiała się, jak to możliwe, że człowiek, który utracił wszystko, co było mu drogie na tym świecie, mógł posiąść tak głęboką wiarę w świat przyszły. Była to wiara tak silna, że pozwoliła mu prawie bez wysiłku wznieść się ponad całą tę nienawiść, strach i przygnębienie. Ponad to, z czym ona nadal zmagała się w swoim sercu każdego dnia."

 Pamiętam dokładnie jakie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania. Niedowierzanie, smutek, zaciekawienie aż w końcu zachwyt lecz przez łzy. Książka jest bardzo dobrą pozycją dla każdego kto nie tylko kocha romanse. Wiem, że mogę ją polecić osobom, które są zafascynowane morskimi przygodami, historią statku jakim był Titanic, którą pokochały miliony. Książka jednak nie jest wierną kopią tej opowieści, a wręcz przeciwnie. Dan Walsh pokazuje, jak wielką siłą jest miłość i ufność w Bogu. 
 Polecam bardzo serdecznie!

Moja ocena:
5/6 !!!

Wytyczne książki:
Wydawca: Wydawnictwo WAM 
Autor: Dan Walsh
Tytuł oryginalny:The Deepest Waters
Data wydania: 25 kwietnia 2014 r.
Ilość stron: 316
Format: 136x210 mm
Kategoria: dramat, romans, literatura piękna
ISBN: 9788327700438
Cena detaliczna: 32.90 zł



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu WAM.




21 komentarzy:

  1. Kolejna osoba recenzuje tę książkę i mam już na nią wielką ochotę, bo czuję, że to akurat coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Książka jest bardzo interesująca! :)

      Usuń
  2. Sama okładka już mnie do siebie zraziła. Co prawda patrząc na nią, miałam wrażenie, że będzie to typowy romans, jednak mimo wszystko uważam, że książka raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie okładka jest spoko :)

      Usuń
  3. Również mam książkę do recenzji więc Twoją recenzję przeczytałam tylko fragmentami. Jestem jej ogromnie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś uda mi się ją przeczytać. Na razie muszę odpuścić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest bardzo kiepska i zwiastuje naprawdę głupiutką i naiwną historię. Dobrze jednak, że tak się nie stało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Urzekła mnie już teraz fabuła, mimo, że przeczytałam tylko Twoją recenzję:) Zdecydowanie zapamiętuję tytuł, tym bardziej, że już dawnoooo nie czytałam żadnego romansu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już sobie zapisałam autora i tytuł, koniecznie muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię romanse i powieści, które wywołują wiele emocji. To książka zdecydowanie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, czy jest to powieść dla mnie, ale może spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech.. Titanic, ja również pokochałam tę historię. Co do powyższej książki urzeka mnie jej okładka, zaś twoja recenzja intryguje, dlatego dam jej szansę poznania, kiedy tylko trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z chęcią przeczytałabym! Brzmi kusząco no i skoro pokochałam Titanic.... czemu nie! Biorę na listę, dziękuję ! :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomimo ciekawej i zachęcającej recenzji ja chyba jednak podziękuję za książkę - romanse to nie literatura dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że każdy ma swój własny styl, więc Cię za to nie winie ;)

      Usuń
  13. Dobrze piszesz ;) No cóż lektura nie dla mnie ale powiem mamie może się skusi :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rzadko czytać romanse, mnie ta przygoda na morzu nie zaciekawiła tak, by czytać.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Każdy ma swój gust oczywiście :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. No, no, brzmi całkiem interesująco. Będę ją miała na oku. ;)

    OdpowiedzUsuń

Witaj wędrowcze!
Jeżeli dotarłeś aż tutaj, to nie pozostaje Ci nic innego jak umieścić komentarz, że tu byłeś.
Posiadasz bloga,stronę etc.? Nie musisz spamować! Odwiedzam każdego, więc nie przegapię i Ciebie! Zawsze się odwdzięczam!
Pozdrawiam serdecznie! :)