sobota, 14 lutego 2015

Filmowy WeeKenD- "Kosogłos. Część I"

Spójrz za siebie i zobacz, czy nie jesteś ocenzurowany na śmierć. Boisz się? Lęk i strach nic tu nie da. Powinieneś już wiedzieć, że przed polityką nie da się uciec. Jeśli spróbujesz, poniesiesz konsekwencje. Jakie one będą, tego nikt nie wie. Zobacz jak życie człowieka, jest nic nie warte w imię rozgrywki najsilniejszych...


 Któż nie słyszał o trylogii "Igrzysk śmierci" i o filmach z nią związanymi. Suzanne Colins stwarza w swoich pozycjach świat, gdzie liczy się tylko rozrywka. Jako autorka książki wiele zyskała dzięki premierze filmu. Dzięki niej stała się sławna,podziwiana i przede wszystkim czytelnicy na całym świecie ją pokochali. Mnie nie dane było (póki co) przeczytać jej trylogii, aczkolwiek nic na tym nie straciłam. Dzięki "dużemu" ekranowi, mimo wszystko, poznałam losy Katniss, dziewczyna biorącej udział w Głodowych Igrzyskach. Niewinność  dziewczyny i jej zadziorność, postrzegamy w wcześniejszych ekranizacjach, aczkolwiek dzisiaj jednak, chce powiedzieć kilka słów na temat trzeciej części, a mianowicie Kosogłosa.

W tej części widzowie patrzą na Panem, odkrywając świat Katniss, przez pryzmat wojny z rządem. Znajdująca się w dystrykcie 13, dziewczyna odkrywa, że została oszukana. Za szansę daną jej przez rząd, Katniss straciła swego wiernego przyjaciela, Peeta. Ona chce go odnaleźć. Jest jednak ważny powód, dla którego Katniss tego nie robi. Ludzkość potrzebuje jej żywej. By zdołać przeciwstawić się złemu prezydentowi Snow, Katniss musi pokazać wielką siłę. Buntownicy wybrali ją jako swego Kosogłosa. Lecz czy dziewczyna temu podoła? Czy stanie się godnym przywódcą buntu?

 Dla Igrzysk śmierci miałam wiele miejsca w sercu, ponieważ jeszcze nigdy nie oglądałam aż takiej parodii, jak ta.  Jak dla mnie cała sceneria jest dość w dobrym usposobieniu, aczkolwiek niekiedy miałam odczucia, iż film nieco jest naciągany. Jeśli chodzi o Kosogłosa, przyznam, że uczucie to się spotęgowało. Nigdy jeszcze nie odczułam aż tak wielkiego rozczarowania, jak po tej ekranizacji. Tyle się mówiło o tym filmie i o jego świetności, a tym czasem okazał się  tandetny.
 Zacznijmy od głównej bohaterki. Przez cały czas miałam wrażenie, że grająca główną bohaterkę,Jennifer Lawrence, przez cały film grała sztucznie. Miałam wrażenie, iż tak na prawdę zmuszono ją do tego filmu, niżeli robiła to z przyjemnością. Do tego mamy jeszcze jej postać, która była szkaradna. Dziewczyna z pięknej osoby, zmieniła się nie do poznania. Mój chłopak gdy ją zobaczył w Kosogłosie, spytał się mnie, czy to na pewno ta sama autorka. Nie wiem co się stało Jennifer, aczkolwiek to nic dobrego.

Wielkim minusem (i to nie tylko chyba dla mnie), jest marne zakończenie filmu. Powiedzcie mi, kto kończy film w połowie?! No kto?! Ja rozumiem iż miał być to efekt zamierzony, ponieważ jak wiadomo, więcej ludzi pójdzie na część II, aczkolwiek to lekka przesada. Taki splot akcji mnie rozbroił kompletnie. Ponadto też, na niekorzyść filmu działa jego barwa. Ciągle mamy w nim do czynienia, z ciemnymi kolorami i z brakiem jakiejkolwiek perspektywy szczęścia. Wiem, iż jest to idealne odzwierciedlenie panującego nastroju w Panem, aczkolwiek dla oglądającego, staje się to nudne.

 Oczywiście obok minusów, są również plusy. Należą do nich m.in. dobry dobór pozostałych aktorów (oprócz oczywiście Jennifer), autentyczność uczuć i poczucie bliższego podobieństwa z książką. Film jest również ciekawy oraz efektywnie przedstawiony. Towarzyszące mu efekty specjalne, oraz ukazanie przyszłości, jest nader realistyczne. Myślę, że identyczną wizję miała autorka. Pomimo wszystkich minusów, mam chęć na następną część Kosogłosa. Czy obejrzę ten film, to zależy wyłącznie od mego humoru i również tego, jak zostanie on rozreklamowany! Choć reklama to nie wszystko, a przekonałam się o tym oglądając Kosogłosa...



12 komentarzy:

  1. Dla mnie dzielenie 3 tomu każdej serii na pół jest idiotyzmem, no i oczywiście sprawdzonym sposobem na zarobienie pieniędzy. Pierwszą część Igrzysk poleciłabym z czystym sumieniem, tej niestety nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam niedawno tą cześć i bardzo mi się spodobała.Ale końcówka :(
    Świetny post naprawdę mi się podoba,świetnie piszesz.Lubię tu zaglądać Kiedy kolejna notka ? . Kochana mam to ciebie ogromną prośbę dla ciebie to chwila a dla mnie to naprawdę ważne możesz po klikaci w linki odwdzięczę się z góry dziękuję :)
    Pomożesz mi ? Poklikasz ? Byłabym wdzięczna. http://nicole-500.blogspot.com/2015/02/choies.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadal czeka aż ja obejrzę. I choć Igrzyska nawet lubię jakoś mi do niej śpieszno nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałaś książek?! Przeczytaj je koniecznie! Są fenomenalne, choć jeśli mam być szczera, "Kosogłos" był najsłabszy. :) Ekranizacji nie lubię, a ta to już w ogóle mnie nie kręci. Oglądałam poprzednie i byłam rozczarowana, a jak zobaczyłam wieść o tym, że twórcy mają zamiar rozdzielić "Kosogłosa" na dwa, to się załamałam.
    Kiedyś pewnie oglądnę, ale nie szybko, bo nie mam ochotę na tę godną pożałowania parodię pięknej trylogii. ;)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dopiero w planach i książkę i film.

    OdpowiedzUsuń
  6. jak dla mnie Kosogłos został najgorzej zekranizowany ze wszystkich części, ale co do gry Jennifer nie mam żadnych wątpliwości - była po prostu świetna. :)
    co do zakończenia w połowie filmu - patrząc na książkę skończyli w odpowiednim momencie.
    grzech byłoby rozbudowywać fabułę dalej i zatrzymać się w połowie takiej akcji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najpierw zamierzam przeczytać książki, a potem wezmę się za oglądanie ekranizacji.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za ekranizacjami, a już IŚ szczególnie. Pierwsza część filmowa byłą dla mnie jedną wielką porażką ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podobała mi się ta adaptacja! Kosogłos książka jakoś najmniej przypadł mi do gustu z całej trylogii. Film był zdecydowanie lepszy, przynajmniej moim zdaniem. Może dlatego, że uwielbiam Josha Hutchersona...
    Zapraszam do siebie,

    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chłopakiem mieliśmy podobne odczucia co do tej części filmu..Ale nie oprę się pokusie i na pewno obejrzę ostatnią. Pierwsze części były lepsze - i książki i filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przy dobrych wiatrach w przyszłym tygodniu w końcu wezmę się za trylogię.. a później W KOŃCU za film;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham całą trylogię, ale jeszcze nie miałam okazji obejrzeć Kosogłosa. Teraz mam ferie , więc na pewno to nadrobię

    OdpowiedzUsuń

Witaj wędrowcze!
Jeżeli dotarłeś aż tutaj, to nie pozostaje Ci nic innego jak umieścić komentarz, że tu byłeś.
Posiadasz bloga,stronę etc.? Nie musisz spamować! Odwiedzam każdego, więc nie przegapię i Ciebie! Zawsze się odwdzięczam!
Pozdrawiam serdecznie! :)